Pobiec, ale dokąd?

B752090E EA58 4E38 9E90 EAED90C98C6A 4 5005 c

 

       Analizując różne dziedziny życia (głównie sportowe), w których przyszło nam się zmierzyć z pandemią, czas na biegaczy amatorów. Z jednej strony to grupa, która nie odczuwa bezpośrednio obostrzeń i reżimu sanitarnego, ale z drugiej... zajrzyjmy do parków, lasów i na trasy.

       Początek walki z ryzykiem zakażenia i wprowadzane w związku z tym w połowie roku przepisy to był totalny chaos. W lesie biegamy bez zakrywania twarzy, czy jest zakaz treningu (a był taki moment)? W parku w maseczce, czy bez? W ogrodzie botanicznym z ochroną na twarzy-na ulicy też; a może jednak nie... ? Wątpliwości i niejasności było mnóstwo, ale w perspektywie kolejnych tygodni pojawiało się inne zagrożenie. Dzień po dniu z kalendarza wypadały imprezy biegowe, niezależnie od ich skali i liczby startujących. W ten sposób amatorom aktywnego spędzania czasu zabrano niezwykle ważny element wieńczący trening i przygotowania. Mogli pobiec, ale musieli się zastanowić dokąd.

       Liczba zdarzeń dla rosnącej grupy ćwiczących błyskawicznie rośnie, proporcjonalnie do coraz większego zainteresowania i frekwencji. Niezależnie od skali tworzonej przez nich imprezy, każdy organizator starał się o jak najlepszą oprawę, bogate pakiety startowe, szczegóły wyróżniające jego pomysł od innych. Wymagało to często nie tylko olbrzymiej pracy, ale również inwestycji finansowych. Na ewentulane wyrównanie poniesionych przez nich strat oczywiście nie mają najmniejszych szans. Rozmowy z potencjalnymi sponsorami będą musiały w większości przypadków toczyć się od nowa i będą to bardzo trudne negocjacje. Tworzący eventy biegowe na pewno jednak się nie poddadzą i na razie przekładają po raz kolejny terminy swoich imprez, wierząc, że wszystko w końcu musi w dużym stopniu powrócić do normy.

        "To miało być jedno z największych wydarzeń biegowych w Polsce w historii takich imprez - nie ukrywa rozgoryczenia Dariusz Pawelec z firmy Sportevolution - ja już byłem spakowany, a całe zaplecze logistyczne przygotowane do organizacji Mistrzostw Świata w półmaratonie w Gdyni. To było niecały miesiąc przed zaplanowanym terminem imprezy (29 marca). Blisko 30 tysięcy ludzi na starcie. Skala imprezy z jaką do tej pory tak naprawdę nie mieliśmy okazji się zmierzyć i nie chodzi tylko o liczbę chętnych do stanięcia na starcie. Impreza rangi mistrzowskiej, olbrzymie wymagania, ciężarówki sprzętu i palety z pakietami, gadżetami, czy produktami na stoiska dla zawodników. I nagle wszystko runęło w ułamku sekundy. Do tej pory nie potrafimy się podnieść po tym ciosie. Robimy w Polsce mnóstwo imprez, ale nic się nie może równać z tym, o czym mówię. Zakończyło się rywalizacją online niewielkiej grupy zawodników, ale to nie była nawet namiastka tego, na co wszyscy liczyliśmy i czego oczekiwaliśmy. To prawdziwy cud, że zrobiliśmy w tym roku triathlon w Warszawie. Teraz liczymy, że może czerwiec będzie przełomem jeśli chodzi o czas powrotu do w miarę normalnej pracy. Bardzo ciężki okres, a starania o dofinansowanie z budżetu państwa to walka z cieniem..."

       Do końca roku udało się w kraju przeprowadzić kilka imprez biegowych, szczególnie na przełomie września i października, gdy wydawało się że Covid-19 jest w odwrocie.  Ale to był minimalnym procent z tych wszystkich, zaplanowanych wydarzeń. " Jeszcze w pierwszej połowie roku byłem dobrej myśli i wierzyłem, że zaraz niebezpieczeństwo minie - analizuje Robert Blesiński z firmy "Blersport", odpowiedzialny za PR i promocję m.in. maratonu i biegu ulicą Piotrkowską w Łodzi - każdy kolejny tydzień trwania pandemii zabierał nadzieję i rysował coraz bardziej czarny scenariusz. W imprezy zaangażowałem odpowiednie środki finansowe, gdyż bez tego wydarzeń takiej rangi nie da się odpowiednio przygotować. Teraz, nie licząc się z kosztami i stratami, chciałem zrobić coś dla amatorów i przygotować kolejną edycję "Biegu Trzech Króli". Plany zostały szybko i brutalnie zweryfikowane. No cóż, poczekamy na lepsze dni".

2607FC0C BFDD 478C 8A07 9F98FBEE022F

       W tak trudnych momentach środowisko ćwiczących niezwykle mocno się jednoczy i nie rezygnuje ze wspólnych treningów i zajęć. Trenerzy mają mnóstwo pracy i niektórzy twierdzą, że chętnych do pracy w grupach jest więcej, niż przed pandemią. Jak przyznają, możliwość spędzania czasu w towarzystwie innych (z zachowaniem odpowiednich środków bezpieczeństwa oczywiście), ucieczka od szarej rzeczywistości - to działa na frekwencję i ilość chętnych na zajęciach.

"Tak naprawdę w Parku na Zdrowiu podczas biegania nie zauważyłem jakiś nietypowych zachowań, lub strachu u innych biegaczy. Ja robię po prostu swoje, choć nie ukrywam, że jakiś start w imprezie i spotkanie z innymi na pewno by się przydało - pomimo pięćdziesięciu lat Piotrek imponuje witalnością i pozytywnym spojrzeniem na rzeczywistość - mam swój własny biznes, w którym ciężko w tej chwili znaleźć fundusze na opłaty skarbowe i ubezpieczeniowe, ale bieganie to taka odskocznia od tego całego wirusa. Jest czas, aby pomyśleć o sposobach na przeżycie i możliwościach przetrwania. Ilość biegaczy jest chyba wciąż taka sama na parkowych alejkach, a jeżeli ktoś się czegoś boi, to bardziej Ci spacerujący spoglądają spod oka na biegaczy".

Trochę inaczej patrzy na rzeczywistość Rafał, traktujący treningi i starty coraz poważniej - "Jestem wściekły.  Jasne, że biegając na określonej trasie i dystansie można zakładać sobie progresję czasu i systematyczną poprawę życiówki, ale nic nie zastąpi rywalizacji ramię w ramię z innymi. To wyzwala dodtkowe pokłady energii i pozwala na sprawdzenie, czy postępy moje są porównywalne z tymi, biegającymi na podobnym poziomie. Oczywiście olbrzymie znaczenie ma także spotkanie w grupie przyjaciół, a co za tym idzie dodatkowa motywacja. Wiadomo, że na treningi ciężko się zebrać całą ekipą i dopiero imprezy były szansą na takie grupowe bieganie. Swoje czasy poprawiałem błyskawicznie, zaczynając praktycznie od zera. Mam już na koncie maraton, czy start w Mistrzostwach Polski na 10 kilometrów. Rywalizacja mnie nakręca i mam dość pandemii!"

        Co ciekawe, pandemia kształtuje również nowe środowisko biegaczy. "Nie ukrywam, że sprzedaż stacjonarnego sprzętu do biegania wzrosła błyskawicznie. Bieżnie cieszą się dużym zainteresowaniem i ze względu na niezwykle mocno ograniczony dostęp do salonów fitness, to dla naszej branży szansa na przetrwanie - podkreśla Piotr, właściciel klubu fitness i jednocześnie dystrybutor i przedstawiciel producentów oferujących wysokiej klasy sprzęt do ćwiczeń - rośnie nowe pokolenie domowych biegaczy i myślę, że wielu z nich po zniesieniu reżimu sanitarnego po raz pierwszy ruszy w teren, ciesząc się wolnością i kierując chęcią sprawdzenia efektów treningu w nowych uwarunkowaniach".      

        Na przełomie grudnia i stycznia rząd zapowiedział kwarantannę narodową. Według oceny fachowców i specjalistów uzyskaliśy zapewnienie, że nie będzie to miało wpływu na ograniczenia dotyczące treningu biegaczy. Do tej pory takie zarządzenia nie pojawiły się w komunikatach władz kraju i jeżeli sytuacja prawna nie zmieni się po regulacji nowymi obostrzeniami, trening będzie dozwolony i traktowany jako "zaspokojenie własnych potrzeb". Pilnujcie zmian w tych rozporządzeniach, bo może się okazać, że potrzeby każdego z nas nagle się zmienią i to bez naszego udziału...

         

Tom Birch

 

Zapraszamy do udziału w trzeciej edycji łódzkiego biegu "Recepta na Zdrowie". Termin 12 czerwca 2021. Bieg na 10 km. Link do zapisów na www.receptanazdrowie.net.pl

D5B053E5 7742 471C 8F01 648CBEAF7508 1 201 a

 

 

Bez nazwy 1