Veto - tak, wojna- nie!

 325ED089 3ECC 46BB 8C88 BA0FAA3DDC1F

foto: facebook PFF

        "Rząd nie kieruje się logiką i przekroczył granice naszej cierpliwości" - mówi o przedłużeniu obostrzeń w branży fitness prezes PFF Tomasz Napiórkowski. "Nie jesteśmy gotowi na otwartą wojnę o podłożu politycznym" - ostrzega doradca w zarządzaniu klubami Sebastian Goszcz.

 

 

        Czwartkowa (28.01.) konferencja prasowa ministra zdrowia była olbrzymim rozczarowaniem dla przedstawicieli naszej branży. Przynajmniej do 14 lutego przedłużono termin ewentualnego rozpoczęcia normalnej działalności. Dodatkowo argumenty (a właściwie ich całkowity brak) uzasadniające takie decyzje rządu, nie napawają optymizmem w perspektywie możliwości odmrożenia w ciągu najbliższych tygodni. Jaki wpływ na naszą działalność ma sytuacja w Hiszpanii, Francji czy Wielkiej Brytanii? Jak można wysnuwać wnioski, że otwarcie sklepów w centrach handlowych nie niesie ze sobą kontaktu spoconych, ciężko oddychających klientów z innymi kupującym, bo to jest podobno zarezerwowane dla klientów klubów fitness?. Totalna abstrakcja, ignorancja i negacja wszystkiego, co robimy aby spełniać wymogi sanitarne i dbać o odwiedzających nasze siedziby. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, prezes Polskiej Federacji Fitness apeluje do wszystkich podmiotów o otwarcie i wznowienie działalności od poniedziałku (01.02.). 

 IMG 7062

foto: polskifitness.tv, protest branży fitness zorganizowany przez PFF - Warszawa, Tomasz Napiórkowski - prezes PFF

        "Obowiązujące rozporządzenia rządu są niezgodne z konstytucją i nie mogą być podstawą do karania firm, walczących o przetrwanie poprzez otwarcie dla kilentów. To co robi rząd i używane argumenty są całkowicie pozbawione logiki. Oni żyją w alternatywnej rzeczywistości i zapominają, że człowiekiem się jest przez całe życie, a ministrem się jedynie bywa. Po tej konferencji zmieniamy narrację - nie czekamy kiedy nam pozwolą normalnie działać i nie interesują nas kolejne deklarowane terminy znoszenia obostrzeń - zapowiada  Tomasz Napiórkowski - co z tego, że przygotowaliśmy analizy medyczne, czy nasze zobowiązania dotyczące dodatkowych zabepieczeń w walce z ryzykiem zakażenia. Wszystko zostało zignorowane. Nie mam ochoty analizować dalej przyczyn odsuwania branży fitness na boczny tor. Nie będziemy dalej czekać i liczyć na zmianę podejścia do naszych działań. Robimy swoje. Ponad 50% klubów fitness na rynku [ok. 1600] zamierza otworzyć się na klientów 1 lutego. Są tacy, którzy muszą od nowa zorganizować ludzi, przygotować sprzęt oraz kadrę i wnętrza i Ci zapowiadają wznowienie działalności w ciągu tygodnia, lub dwóch. Tym, którzy z nami na stałe współpracują oferujemy szeroką pomoc prawną w momencie kontroli i wsparcie w uniknięciu kar finansowych. W całym kraju w aktywną pomoc dla przedsiębiorców będzie zaangażowane ponad 30 kancelarii, we wszystkich województwach w Polsce. Niezależnie, każdy region ma powołane zespoły tzw. „Liderów” tj. Koordynatorów, którzy również będą służyć wsparciem dla wszystkich zainteresowanych. Dla wszystkich klubów przygotowaliśmy szczegółowe wytyczne sanitarne, które zostały pozytywnie zaopiniowane przez Główny Inspektorat Sanitarny. Sama akcja jest dobrowolna, ale zdajemy sobie sprawę, że ludzie w obecnej sytuacji po prostu nie mają wyjścia - mogą albo w większości przypadków - zamknąć swój biznes definitywnie, albo po prostu działać. Nasza akcja ma po prostu w tym pomóc. Dementujemy wszelkie informacje, że jest to działanie bez przygotowania i tzw. „Na gorąco”. Przygotowania do całego przedsięwzięcia trwały wiele tygodni, właśnie po to, aby akcja była możliwie najlepiej skoordynowana. Szykujemy również pozew zbiorowy, gdyż wielokrotnie mówiłem o stratach finansowych klubów sięgających blisko 2 miliardów złotych. Dla tych niezrzeszonych w Federacji przygotowaliśmy pomoc prawną w zakresie konsultacji i doradztwa. Jesteśmy w stałym kontakcie z branżami które również nie doczekały się "odmrożenia". Wspólnie szukamy kroków prawnych, które pozwolą nam na sprawną i zgodną z literą prawa walkę o uniknięcie upadłości klubów i powrót do normalności."

     Federacja od początku lutego idzie na wojnę, ale... no właśnie - czy jest na to gotowa i czy wsparcie prawne przewidziane dla członków PFF rozwiązuje problemy, które na pewno będą się pojawiały? Wygląda na to, że część klubów poczeka na rozwój sytuacji i dopiero wtedy właściciele podejmą decyzję otwierać, czy poczekać. Poza tym należy pamiętać,że jest duża liczba podmiotów, popierających wszelkie działania i inicjatywy, nie zamierzających działać dopóki kurtyna oficjalnie nie ruszy całkowicie do góry. Decyduje o tym prosty rachunek ekonomiczny - wznowienie działalności w niepełnym wymiarze i obłożeniu nie pozwoli na utrzymanie zatrudnienia kadry i instruktorów, a wielu wypadkach może być równoznaczne z koniecznością ponoszenia pełnych kosztów za wynajem powierzchni i wielu innych związanych z tym obciążeń. Wiadomo, że część klientów będzie jednak bała się odwiedzić studio w czasie obowiązujących obostrzeń. Co zatem robić ? Czy jest jakaś alternatywa dla planów Federacji? Spytaliśmy o to doradcę klubów fitness w zakresie prowadzenia i organizacji działalności - Sebastiana Goszcza.

 82019055 499532100718408 6303689089061224448 n

foto: szkolenie grupy Dream Body EMS / Sebastian Goszcz

          "Zacznę może od tego, że nie jestem zaskoczony zepchnięciem przez rząd branży fitness na nieco boczny tor. Otwarcie sklepów w galeriach, przy jednoczesnym zachowaniu obostrzeń w naszym przypadku łatwo wytłumaczyć. To odpowiedź na potrzeby społeczne i jednocześnie lobbing przedstawicieli tej pierwszej branży. Nijak się nam z nimi równać. Możemy się jedynie zastanowić, jak tę naszą sytuację zmienić? Decyzja rządu niesie ze sobą nie tylko wymierne straty finansowe dla klubów fitness, ale również coś, co nie da się zmierzyć i ocenić, a będzie dla nas olbrzymim obciążeniem przez długi czas po pandemii. Przed epidemią mieliśmy duże zaufanie klientów do prowadzonej przez nas działalności. To bezpośrednio wiązało się z rosnącym zainteresowaniem naszymi usługami. Obecnie zaczynamy być postrzegani jako potencjalne ognisko zapalne, co jest totalną bzdurą. Przychodzą do nas ludzie o większej od normy odporności, dbający o zdrowie i organizm, nieprzypadkowi. Do tego wizyta w klubie jest dla nich ucieczką od szarej i brutalnej rzeczywistości. Jesteśmy w stanie zaoferować im specjalistyczne wsparcie nie tylko w okresie przymusowej obecności w domu i braku aktywności. Dbając o zdrowie, dajemy im również wsparcie mentalne. Rozmawiamy, doradzamy. To powinno być bardzo silnym przesłaniem, aby naszej branży nie zamykać wcale. Jesteśmy ludziom potrzebni i stajemy na wysokości zadania w spełnianiu podstawowych potrzeb klientów. Jakoś jednak wszyscy o tym milczą...pójście na wojnę z rządem pogłębi powstający powoli, niezbyt korzystny wizerunek branży. Bedziemy napiętnowani jako Ci, dla których są ważniejsze rzeczy niż zdrowie społeczeństwa. Już rząd zadba o odpowiedni przekaz we własnej obronie, uciekając od odpowiedzialności za wydawane przepisy i rozporządzenia i trudno się będzie temu dziwić - ostrzega Sebastian Goszcz - dlatego uważam, że każdy kolejny krok prowadzący do otwartego konfliktu z władzami kraju należy dokładnie przemyśleć i głęboko przeanalizować. Na obecną chwilę, według sprawdzonych informacji, otwartych jest 1500-1700 obiektów fitness korzystających z furtek prawnych w obowiązujących rozporządzeniach, czyli działających zgodnie z prawem. Jeżeli te jednostki przestrzegają obostrzeń sanitarnych, to nie mogą być za nic ukarani, a każda wizyta służb sanitarnych i policji kończy się co najwyżej spisaniem protokołu. Możemy cały czas działać w zakresie edukacji (szkolenia), związku (kadry) i podmiotu medycznego. Nie wymaga to karkołomnych działań i powtarzam - jest zgodne z rozporządzeniami! To nas różni od zamkniętych nadal branż gastronomicznej czy hotelarskiej. Oni nie mają alternatywy obejścia przepisów i ich determinacja jest spowodowana przyparciem do muru. My mamy w tym murze wyłomy i korzystajmy z możliwości przejścia na drugą stronę bez strat własnych. Nie jesteśmy gotowi na otwartą walkę z rządem i nie tylko jej nie wygramy, ale możemy ponieść bardzo duże straty. Pamiętajcie: co nie jest zabronione - jest dozwolone i tym powinniśmy się kierować. Podpisuję się pod oceną niezgodności prawnej rozporządzeń z konstytucją. Veto tak, ale analizujmy co dalej - otwierając nasz klub w poniedziałek rozpoczynamy całkiem inną procedurę działania służb. Kontrola, sąd, kary do 30 tysięcy złotych, postępowania w których długo możemy walczyć o odzyskanie pieniędzy. To generuje dodatkowe obciążenia w naszej działalności. To nie znaczy, że mamy siedzieć cicho i nic nie robić, ale będąc w uprzywilejowanej sytuacji należy z tego korzystać i nie sięgać po radykalne, trudne w efekcie do przewidzenia, rozwiązania. Każdy z właścicieli podejmie decyzję sam i należy ją szanować. Każdy musi jednak mieć świadomość możliwych konsekwencji swego działania. Covid - 19, poprzez działania rządu, zmusił branże fitness do wyjścia na ring. Sposoby prowadzenia walki są dwa: ekonomiczny - czyli to co mówiłem o szukaniu rozwiązań dopuszczalnych w działalności w czasie epidemii i korzystaniu z dostępnych prawem rozwiązań; polityczny - czyli walka z rządem przy wykorzystaniu prawników i z efektem, który jest trudny do przewidzenia. Nie wszystkie kluby stać na wsparcie prawnicze, a te nie należące do federacji mogą mieć duże problemy przy kontrolach i dla nich sięganie po porady powinno być ostatecznością. Zatem apeluję - otwierajmy się, ale z głową!"   

                                    

         Prezentując różne podejście do tematu otwarcia, ostateczną decyzję zostawiamy każdemu indywidualnie. Realnie oceniając sytuację, w następnej kolejności zniesienie obostrzeń będzie zapewne dotyczyło szkół. W kolejce pozostają następni i nie ma żadnych podstaw do obserwacji liczby dziennych zachorowań w kontekście możliwych kroków rządu. To już dawno przestało być podstawą do jakiejkolwiek, wiarygodnej oceny sytuacji. 

Tom Birch

 

fitnes popr