PZU szturmem zdobywa branżę fitness. 2,7 tys.obiektów sportowych nawiązało współpracę.

Kiedy w ubiegłym roku spółka PZU ogłosiła chęć wejścia na rynek fitness, sektor ogarnęło przerażenie i wizja przejmowania klubów za bezcen. Tym bardziej, że termin zbiegł się z okresem drugiego lockdownu nałożonego na obiekty sportowe, co dotkliwie odbiło się na wynikach finansowych branży. Po kilku miesiącach wiadomym jest, że blisko 2,7 tysiąca obiektów zdecydowało się na nawiązanie współpracy, a co więcej operatorzy sami wychodzili z inicjatywą przejęcia przez PZU ich biznesów.

Po zbudowaniu bazy współpracujących obiektów sportowych, PZU rusza z ofertą abonamentową do firm, chcąc tym samym rzucić wyzwanie takim graczom jak Benefit Systems czy Medicover Sport.

― Nad abonamentem sportowo-rekreacyjnym PZU Sport pracowaliśmy dłuższy czas i obecnie szeroko go wdrażamy. Na tym etapie proponujemy go pracodawcom zatrudniającym minimum 10 osób jako element systemu benefitów pracowniczych, który obejmuje już nasze pakiety ubezpieczeniowe, opiekę medyczną w PZU Zdrowie i tanie pożyczki w portalu PZU Cash ― informuje w rozmowie z Pulsem Biznesu Grzegorz Goluch, prezes PZU Pomoc, operatora i dystrybutora oferty PZU Sport.

Nie abonament, a aplikacja

Abonamenty sportowe oferowane przez PZU mają w krótkim czasie stać się głównym filarem współpracy z klientami korporacyjnymi. PZU odchodzi od tradycyjnych, plastikowych kart na rzecz aplikacji mobilnej.

Jest prościej, a przy okazji bardziej ekologicznie. Nie mogę ujawnić warunków umów zawieranych przez PZU Pomoc z obiektami sportowymi, ale nie odbiegają one od stosowanych na rynku fitness ― zapewnia Grzegorz Goluch.

Zasady rozliczeń z klubami oraz konstruowania oferty dla firm są podobne do tych, które stosują inni dostawcy abonamentów sportowych. Natomiast konkurencyjność cenową mają potwierdzać liczne obiekty, które zdecydowały się na nawiązanie współpracy.

― Pracodawcy mogą wybrać karnet open, dający dostęp do wszystkich obiektów i zajęć, albo pakiet ekonomiczny, który można dowolnie konfigurować pod względem liczby wejść, rodzajów zajęć, wybranych obiektów. Pracownicy mogą wykupić usługę również dla małżonka lub partnera i dzieci ― zaznacza szef PZU Pomoc.

Najwięcej emocji przy wejściu PZU na rynek fitness wzbudziła perspektywa chęci zbudowania własnej sieci klubów. Wydaje się to naturalnym ruchem w tym biznesie, a PZU od samego początku nie kryła się z tym, że w dłuższej perspektywie czasu, to będzie kolejny krok w rozwoju.

Jak wyglądają plany po pierwszych miesiącach działania?

― Nasza oferta nie jest zagrożeniem dla właścicieli obiektów, wręcz przeciwnie. To dla nich szansa i wsparcie po długim zamknięciu z powodu pandemii ― pomagamy odbudować ruch w klubach, siłowniach i innych placówkach sportowych oraz przyciągamy do nich zupełnie nowe osoby. W tej chwili o nie myślimy o własnej sieci klubów fitness. Interesuje nas rozwój PZU Sport w obecnej formule i uplasowanie produktu na rynku. Najpierw robimy nie masę, lecz rzeźbę, budując jakościowy, atrakcyjny produkt dla klientów biznesowych oraz promując markę PZU w nowym obszarze.

― Na pewno chcemy osiągnąć widoczny udział w rynku. Nie angażujemy się w nowe przedsięwzięcia wiedzeni modą i szumem wokół danego tematu. Każdy projekt musi być sensowny ekonomicznie i logicznie dopełniać biznes Grupy PZU.

 

PZU nie obawia się kolejnej fali pandemii

 

― Widzimy, co się dzieje, i liczymy się z ewentualną kolejną falą zachorowań na COVID-19. Oferujemy klientom PZU Sport możliwość zawieszenia opłat w przypadku lockdownu. Nasz produkt jest dostosowany do takiego ryzyka. Długoterminowo rynek fitness jest dla grupy perspektywiczny z punktu widzenia budowy wartości dla akcjonariuszy ― podkreśla prezes PZU Pomoc.

 

Źródło: Puls Biznesu