Słynne lodowisko wygrywa w sądzie! Prawnicy doradzają – czas na odszkodowanie!

Słynne lodowisko wygrywa w sądzie! Prawnicy doradzają – czas na odszkodowanie!

 

Wraz z rozwojem pandemii w naszym kraju, rząd podejmował coraz to dalej idące kroki mające zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa. W rzeczywistości ograniczały one możliwości prowadzenia biznesów przez przedsiębiorców. Mimo braku wprowadzenia stanu wyjątkowego, Rada Ministrów kolejnymi rozporządzeniami zakazała działania między innymi klubom fitness, siłowniom czy lodowiskom. Ci ostatni z wiadomych względów mogą pracować i zarabiać tylko w okresie zimowym, nie dziwne zatem, że przedsiębiorcy szukali furtek, które zapewniłyby im chociaż minimalne przychody.

Dużym echem odbiła się decyzja lodowiska na ul. Botanicznej w Szczecinie. Aby móc działać postanowili zorganizować na tafli lodu kwiaciarnię. Klienci, którzy zakupili kwiatek mogli go odebrać z magazynku, który znajdował się na środku tafli. 

„Pomysł zrodził się z trudnej sytuacji”

Wszyscy, którzy kupią kwiatek, dostają kartę wstępu na magazyn z kwiatami znajdujący na lodzie. W kwiaciarni nie działa jednak wypożyczalnia łyżew, która normalnie działała na lodowisku – mówił Tomasz Fornalski, właściciel.

Pomysł na kwiaciarnię na lodowisku zrodził się z trudnej sytuacji przedsiębiorców, którzy musieli zamknąć swoją działalność przez obostrzenia związane z koronawirusem - przyznał. Takie miejsca, jak lodowiska nie są objęte rządową tarczą, bo pracują tu pracownicy sezonowi, a nie na etatach - powiedział. 

Fornalski po kontrolach policji i sanepidu, za swoje działanie został ukarany karą administracyjną na łączną kwotę 70 tysięcy złotych. Idąc za przykładem innych przedsiębiorców, którzy sprawiedliwości szukali w sądzie, również wniósł sprawę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego i …wygrał.

Błędne decyzje mogły doprowadzić do bankructwa

- Sprawa ta zasługuje na nagłośnienie, bo Pan Fornalski to bardzo odważny człowiek, który postanowił walczyć o swoje prawa jako przedsiębiorca i wygrał. Nie jestem zwolenniczką szukania sztuczek i forteli, by prowadzić działalność, ale sytuacja była rzeczywiście oczywista: lodowisko może zarabiać tylko zimą. Firma nie miała wyjścia, musiała szukać sposobu na działanie. Okazało się, że lockdown był nielegalny. Po prostu – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Izby Gospodarczej. 

- Szokujące jest, że na poczet kar administracyjnych dokonano windykacji ponad 70 tysięcy złotych, a potem Wojewódzki Sąd Administracyjny wydał wyrok, że firma miała prawo działać. Takim działaniem sanepid, a następnie jednostki egzekwujące środki finansowe, działając jak się okazuje bezprawnie mogły doprowadzić do upadku przedsiębiorców – mówi Hanna Mojsiuk.  – Północna Izba Gospodarcza apelowała o wprowadzenie stanu wyjątkowego na czas lockdownu, ale nasze apele nie zostały wysłuchane – dodaje.

Czas na odszkodowania

Mecenas Sosnowski, wypowiadający się dla Północnej Izby Gospodarczej zaznaczył, że również przedsiębiorcy, którzy posłuchali rządzących i zamknęli się na czas lockdownu, ale ewentualne wsparcie wynikające z tarcz antykryzysowych i tak nie pozwoliło im na pokrycie zobowiązań, mogą starać się o odszkodowania. – Należałoby wystąpić z takimi żądaniami, ale tu sprawy będą rozpatrywane indywidualnie ze względu na okoliczności. Jedno jest pewne: zakaz był pozbawiony podstawy prawnej. Przedsiębiorca potencjalnie może mieć roszczenia, o ile udowodni straty, które poniósł w czasie lockdownu – dodaje ekspert.

Prawnicy dodają, że jest bardzo małe prawdopodobieństwo, aby jesienią – mimo czwartej fali pandemii – powtórzono lockdown w formule znanej z roku 2020 i pierwszej połowy 2021 roku. – Przedsiębiorcy się na to nie zgodzą – przestrzega Prezes Izby Hanna Mojsiuk.

 

źródło: izba.info

zdjęcie: PAP